Rozglądam się po pokoju i co widzę? Nie rozpakowane rzeczy. Wszystko wala się po podłodze. Uroki przeprowadzki.
Nieprawdaż? Nigdy nie pomyślałabym, że zamieszkam
w Londynie. Przyznam się bez bicia. To było takie moje
dziecięce marzenie o którym nikt nie wiedział.
Myślałam, że to się nigdy nie spełni. A jednak. Kto by pomyślał. Z małego miasteczka w Polsce do wielkiego i słynnego Londynu. Brzmi wręcz bajkowo. Jestem ciekawa co mnie tutaj spotka. Założyłam turkusowy płaszcz i wyszłam na spacer. Muszę choć trochę poznać okolicę. Już wiem gdzie pójdę. W oddali widać jakiś park. Z powodu jesieni są przymrozki ale dzieci to chyba nie bardzo obchodzi. Na krótki rękaw i w szortach biegają za piłką wokół drzew. Mam 17 lat ale z chęcią wróciłabym do tamtych czasów. Taki paradoks. Jak miałam 10 lat chciałam mieć 17. A teraz chciałabym znów mieć 10. Życie jest dziwne. Usiadłam na ławce i nadal przyglądałam się dzieciakom. Słodkie maluchy. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak. Na oko w moim wieku. Był strasznie zdyszany.
- Błagam pomóż mi. Jakby przyszedł tu taki blondyn to powiedz, że pobiegłem w drugą stronę. OK? - Był naprawdę przerażony. Raczej nie kłamał. Pomogę mu.
- OK pomogę. - Odpowiedziałam z uśmiechem. On odwzajemnił uśmiech i schował się w pobliskich krzakach. Postanowiłam poczytać gazetę. Po jakiś 10 minutach podszedł do mnie jakiś blondyn. To chyba on. Był dobrze zbudowany, włosy postawione i miał parę tatuaży. Z jego oczu mogłam wyczytać gniew.
- Ej lala. Widziałaś takiego bruneta w szarej kurtce? - Rzekł z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Po pierwsze, nie lala. Po drugie widziałam go.
- Jesteś słodka, wiesz? - Usiadł obok mnie i położył dłoń na moje udo. Powoli przeniósł ją wyżej. Co on sobie myśli? Nie, tak nie będzie. Z trudem strąciłam jego rękę.
- Spieprzaj. Jesteś zbyt prymitywny, żeby się chociaż do mnie zbliżyć. - Nie myślcie, że jestem wyrafinowaną suką ale chciałam mu trochę przyciąć. Jego wyraz twarzy mówił sam za siebie. Był wściekły. Nic nie odpowiedział lecz pociągnął mnie do jakieś ślepej uliczki z której nie było
wyjścia. Oczywiście próbowałam się wyrwać ale był okropnie silny. Poczułam jak przycisnął mnie do ściany.
- A więc jestem zbyt prymitywny dla ciebie, tak? - Jego twarz znajdowała się milimetry od mojej. Nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co. Miałam się rzucić na kolana i błagać o przebaczenie? Nigdy.
- Odpowiedz! - Warknął. Rozważałam wszystkie opcje.
- Nie. - Szepnęłam.
- A więc ktoś tu ma zmienny humorek, nieprawdaż? - Przygryzł płatek mojego ucha. Miałam ochotę go uderzyć ale za bardzo się bałam. Nie wiadomo co siedzi w jego małym móżdżku.
- Jesteś obrzydliwy. - Palnęłam.
- Czyżby? - Zassał się do mojej szyi. - Chcesz mi powiedzieć, że to ci się nie podoba?
- Przestań. - Rzekłam i próbowałam go odciągnąć od mojej szyi. To tak jakby poruszyć stal. Wpadłam na pewien pomysł. Wplotłam palce w jego włosy i je pociągnęłam. Jęknął cicho przy mojej skórze. Podciągnęłam jego głowę do góry i wpiłam się w jego usta. Widziałam, że mu się to podoba. Kiedy zamknął oczy próbowałam znaleźć drogę ucieczki. Po lewej nic, po prawej...jest mała szczelina. Może mi się uda. Ugryzłam jego język. Przez co ode mnie odskoczył. Zaczęłam szybko biec. Niestety doganiał mnie.
----------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że wszystko się tak szybko dzieje ale chcę jak najszybciej przejść do sedna. Będzie wiele przypadków, strzelanin, niebezpieczeństw. Mnie nie oszukacie. Wiem, że lubicie tego typu FanFiction ;) xx
----------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że wszystko się tak szybko dzieje ale chcę jak najszybciej przejść do sedna. Będzie wiele przypadków, strzelanin, niebezpieczeństw. Mnie nie oszukacie. Wiem, że lubicie tego typu FanFiction ;) xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz